wyjazd na narty

Wyjazd na narty

Póki co wciąż oczekujemy pierwszych płatków śniegu. Nastał już grudzień, w coraz bliższej perspektywie rysują się święta. Uprawnione więc jest zastanawianie się, czy zima w tym roku w ogóle nadejdzie? Zawsze możemy się pocieszyć, że jeśli nie w naszym regionie, to i tak nietrudno będzie ją znaleźć. Dlatego nie musimy odwoływać wyjazdu na narty, a raczej się do niego porządnie przygotować.

Wyjazd na narty 2020

Meteorolodzy wprawdzie – jak co roku – straszą zimą stulecia, ew. trzydziestolecia, ale podobne ostrzeżenia traktujemy z pobłażliwością.

Tym niemniej istnieją miejsca na Ziemi, w których śniegu zawsze bądź z reguły jest pod dostatkiem. Nie chodzi tu wyłącznie o obydwa bieguny, ale popularne ośrodki narciarskie. Wyjazd na narty to dość skomplikowane przedsięwzięcie. Łatwiej, jak sądzimy, wyruszyć nad morze, by odpoczywać na plaży. Zabieramy ze sobą koc, ręcznik i ewentualnie parawan, dzięki któremu stworzymy małą enklawę, odgradzając się od pozostałych urlopowiczów. Inaczej to wygląda, gdy udajemy się na narty. Tutaj musimy ze sobą wziąć znacznie więcej „sprzętu”, poza tym konieczne jest, aby został idealnie dopasowany do naszych potrzeb oraz umiejętności.

Wyjazd na narty to nie tylko szaleństwa na stoku, ale również kontemplacja majestatu przyrody.

Nie mniej ważne, jest to, aby przestudiować wnikliwie prognozy pogodowe, nie chcemy przecież szusować podczas zawiei śnieżnej, gdyż byłoby to bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia. Upewniamy się również, czy w wybranym przez nas ośrodku otrzymamy te dogodności, jakich potrzebujemy wraz ze swoimi bliskimi. Jeśli jedziemy z dziećmi, to w cenie będą dodatkowe atrakcje dla smyków.

Przede wszystkim jednak rozważamy, którą opcję wybrać – wyjazd organizowany przez biuro podróży czy też samodzielnie obmyślony.

Wyjazd na narty – biuro podróży

Jeśli cenimy sobie komfort i nie mamy głowy do kreślenia szeroko zakrojonych planów podróży, to skorzystanie z oferty biura podróży wydaje się doskonałym rozwiązaniem. Przy czym musimy dowiedzieć się, jakie usługi będziemy mieli zagwarantowane – żeby później nie było z tym kłopotów. Nie mniej istotne jest to, aby zwrócić się do renomowanego biura, które proponuje przejrzyste oferty.

Minusem takiego wyjazdu może być cena, ale zdarzają się gratki w typie „last minute”, na które możemy zagiąć parol.

Tani wyjazd na narty

tani wyjazd na narty

Odmienną opcję stanowi tzw. wyjazd na własną rękę. Wymaga ona od nas większej ilości czasu oraz dość rozbudowanego zmysłu planowania. Ale bezcenna jest satysfakcja, że określimy od początku do końca, jak będzie przebiegał nasz narciarski urlop. Przy dobrej koniunkturze znacząco obetniemy koszty podróży.

Przy czym warto pamiętać, aby mieć plan awaryjny na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń, które jest nam gotowy zgotować kapryśny los.

Co zabrać na narty

Co zabrać na narty?

Nazajutrz wyruszamy na narty, a tymczasem bagaż jeszcze nieskompletowany. Szybko więc pakujemy niezbędne rzeczy. Dopiero w połowie drogi przypominamy sobie – no masz ci los, przecież nie wziąłem nart! Tak to właśnie bywa (chociaż zwykle o nartach nie zapominamy), że w ferworze szybkiego pakowania się zapominamy o pewnej nieodzownej rzeczy.

Jak temu zapobiec? Przystąpmy do zadania wcześniej niż dzień czy kilka godzin przed wyjazdem.

Przydatna lista

Często ufamy w siłę naszej pamięci. Nawet mimo tego, że niejeden już raz nas zawiodła. Dlatego też – nawet gdy jest ona dobra – nie zaszkodzi wspomóc się listą. Możemy ją sporządzić ręcznie, używając papieru i długopisu lub też – w końcu żyjemy w epoce cyfrowej – stworzyć dokument cyfrowy.

Jeśli pomysł wydaje się dobry, kolejnym krokiem powinno być wybranie przedmiotów, których nie powinno zabraknąć w naszej walizce czy plecaku.

Ekwipunek narciarza

Napiszemy być może o rzeczach oczywistych. Ale już nie o takich zdarzało nam się zapomnieć. Dlatego też dla czystego sumienia lepiej dołączyć je do listy.

– W pierwszej kolejności będą to narty.

– Kask. Być może ta część „narciarskiego stroju” nie należy do najwygodniejszych, niemniej jesteśmy zdania, że bez względu na rodzaj trasy czy prezentowane umiejętności – po prostu musimy go mieć na głowie.

– Gogle narciarskie. Nie chcemy, by śnieg sypał nam w oczy, zasłaniając przeszkody? Weźmy ze sobą gogle, które dodatkowo ochronią nase oczy przed urazami.

– Nie zapominajmy też o ciepłej i stylowej czapce. Przecież w drodze do kawiarni nie musimy podążać w kasku, zamiast niego załóżmy wygodną czapkę.

– Następnie zapisujemy buty narciarskie (chyba że chcemy wypożyczyć), skarpety i bieliznę (wato rozważyć wybór bielizny termicznej). Polecamy mieć nieco kompletów na zmianę, przecież nigdy to nie wiadomo, zresztą, jeśli planujemy przynajmniej kilkudniowy wypad – to jest to kwestia wręcz kluczowa. Jeśli nie narzekamy na nadmiar miejsca bagażowego, zamiast składać ubrania, zwińmy je, przez co wypełnimy każdą możliwą przestrzeń.

– Ciepły, lecz zarazem nie za gruby sweter z wełny lub polar będą idealną warstwą wewnętrzną, która.

– O kurtce trudno zapomnieć, szczególnie, gdy na dworze jest dość zimno. Polecamy wodoodporne i „oddychające” egzemplarze wyposażone w membrany przeciwwietrzne.

– Termos. Wprawdzie nie zaliczamy go do przedmiotu must have, ale radzimy go ze sobą zabrać, najlepiej po ówczesnym wypełnieniu ulubionym płynem. Niektórzy doradzają raczej piersiówkę z czymś „mocniejszym”… czemu nie? Ale dopiero po zejściu ze stoku!

Nie tylko narty nam w głowie

Nie tylko nartami będziemy żyli podczas wypadu. Podróż – o ile nie jesteśmy kierowcami – umili nam film, książka lub muzyka. Również wieczorem, po intensywnym czasie spędzonym na nartach, odpoczniemy w taki sposób, w jaki lubimy to robić. Wybieramy się z większym gronem, na przykład rodzinnym, to zapakujmy ze sobą atrakcyjne gry planszowe.

A może by tak udać się do kurortu na dansing? Owszem, tylko najpierw spakujmy szałową sukienkę, gustowną koszulę czy stylowe spodnie.

Raj dla narciarza

Raj dla narciarza

Do Edeny, z którego niegdyś zostali wygnani Adam i Ewa niestety nie ma już powrotu. Ale za to możemy wybrać się w inne malownicze miejsca. Każdy może odnaleźć takie, w którym poczuje się jak w raju. Istnieje również raj dla narciarzy. Spróbujemy go odszukać? A może tych rajów jest znacznie więcej? Przekonajmy się o tym!

Gdzie jest raj dla narciarza?

W dobie internetu, kiedy czegoś szukamy, w pierwszej kolejności zaglądamy do wręcz nieskończonych zasobów sieci. Nie błąkamy się na szczęście po omacku – pomocą wszakże służą nam wyszukiwarki internetowe. Korzystamy więc z jednej z nich i wpisujemy frazę „raj dla narciarza”. I nawet nie zdążyliśmy mrugnąć okiem, a przed nami rozwinęła się lista „narciarskich rajów”. Czytam więc kolejno: „Trentino – raj dla narciarzy i snowboardzistów”, „Białe szaleństwo w Polsce . Te miejsca to raj dla narciarzy” (tutaj chyba prawidłowo byłoby napisać: „raje”), „Beskidy to raj dla narciarzy”… Uff, to tylko pierwsze z brzegu wyniki. Można dostać zawrotu głowy i to bez zjeżdżania slalomem ze stoku!

Wygląda więc na to, że rzeczywiście nie istnieje wyłącznie. Wiele więc zależy od od rozmaitych preferencji danego narciarza, w których niemałą rolę odgrywają dogodności infrastruktury, ukształtowanie terenu czy także spodziewany koszt wyprawy.

Poza tym udało nam się znaleźć ośrodek narciarski, który oficjalnie nazywany jest rajem, chodzi mianowicie o:…

Matterhorn Ski Paradise

Tak, mowa o Raju Narciarskim wokół szwajcarskiego Matterhornu. Czy rzeczywiście to jest taki raj, a może po prostu sprawdza się powiedzenie, że „każda pliszka swój ogon chwali”?

Czy mieści się tam raj dla narciarza – to każdy zainteresowany powinien sam sprawdzić. Niemniej słuchając relacji ludzi oraz czytając rozmaite prospekty wydaje się, że rzeczywiście coś na rzeczy jest. Mamy przecież do dyspozycji 360 kilometrów nartostrad o różnym stopniu trudności. Znajdą dla siebie urocze zakątki zarazem amatorzy jak i bardziej doświadczeni miłośnicy białego szaleństwa. Są więc zarówno płaskie chronione przed wiatrem nartostrady jak i trudniejsze prowadzone wokół szczytu. Poza tym skialpinistów ucieszy 38 kilometrów tras zaprojektowanych właśnie z myślą o nich.

Długo by tu było rozwijać pełną paletę możliwości, wspomnijmy więc tylko na koniec, że nie lada atrakcję stanowi platforma widokowa Klein Matterhorn – czyli najwyżej usytuowany tego typu obiekt w Europie!

Jakie narty dla 4 latka

Jakie narty dla 4 latka?

Wybór odpowiednich nart to kluczowa kwestia, szczególnie, gdy dotyczy naszej pociechy. Dzieci mają różne predyspozycje oraz warunki fizyczne, które powinniśmy wziąć pod uwagę. Poza tym istotny jest również wiek malucha. Z myślą o najmłodszych przygotowaliśmy cykl artykułów, który rozpoczyna wpis odnoszący się do tego, jakie narty wybrać dla czterolatka.

Jakie narty wybrać dla czterolatka

Z grubsza rzecz biorąc przy doborze nart dla smyka zaleca się, aby ich długość sięgała od jego podbródka do klatki piersiowej. Dość popularne są również tabelki, które mają ułatwić nam selekcję „desek”. Gdyby się ich sztywno trzymać, czteroletnie dziecię o 102 centymetrach wzrostu i przy wadze 16 kilogramów powinno otrzymać narty o długości mieszczącej się w granicach 80-90 centymetrów.

Przy czym należy nanieść poprawkę na kilka kwestii. Pojawia się przecież naturalne pytanie, a co w przypadku jeśli wzrost malucha nie znajduje się w żadnej z rubryk? Wtedy bierzemy pod uwagę wagę latorośli. Choć i tutaj trzeba dokonać pewnych rozgraniczeń.

Wszakże istotną kwestią jest to, jaki poziom umiejętności narciarskich cechuje pociechę. Gdy mowa o czterolatku ze zrozumiałych względów – najmłodsi uczą się jeździć między 3 a 5 rokiem życia – nie może on być narciarskim wygą i dopiero stawia pierwsze kroki na stoku czy trasie biegowej. Ale faktem jest, że i wśród czteroletnich narciarzy mogą być całkiem spore różnice jeśli chodzi o technikę, gdyż 10 wizyt na stoku a 0 czy jedna to jednak duży rozstrzał.

Odrębną też kwestią – i równie istotną – jest to , jak szybko maluch się uczy i jaki styl jeżdżenia preferuje (co nierzadko wynika z pierwszej sprawy).

Różne techniki jazdy „uwiecznione” na śniegu.

Kiedy dobieramy krótsze narty?

Często prezentujemy maluchom odpowiednio krótsze bądź dłuższe narty (pamiętając, aby nie przesadzić w żadną stronę). Przedstawiamy czynniki, które przemawiałyby za pierwszą z opcji.

– Smyk jest zupełnym nowicjuszem (co jest bardzo prawdopodobne) lub preferuje ostrożną jazdę (co jest logiczne, chociaż temperament dziecka nierzadko temu przeczy).

– Waga dziecka jest niewielka w porównaniu do rówieśników. Krótsze narty pozwolą lekkiej pociesze poczuć się pewniej na stoku, natomiast wszelkie błędy techniczne nie będą skutkowały aż tak poważnymi konsekwencjami.

– Stosunkowo krótkie narty polecane są żółtodziobom bądź tym, którzy nie jeżdżą szybko, ale za to często skręcają.

Kiedy dobieramy dłuższe narty

Są również powody, dla których należałoby sprezentować smykowi raczej dłuższe „deski”. Do najpoważniejszych zaliczamy:

– Dziecko preferuje szybką i agresywną jazdę. Krótsze narty by je znacznie ograniczały, dając im mniej radości z „białego szaleństwa”.

– Maluch jest dość ciężki jak na swój wiek. Pełnię możliwości zaprezentuje na dłuższych nartach, na których harmonijnie rozłoży się jego ciężar.

– O tym już pisaliśmy – dziecko rośnie bardzo szybko, mówi się nieraz, że „na oczach”. Zdarza się zatem, że kupujemy narty na zapas, zatem nieco dłuższe, skutek czego pociecha będzie na nich sięgała dłużej (nawet dwa lata).

Przy czym w ostatnim przypadku uczulamy na to, aby z tym nie przesadzić, gdyż pierwszy zestaw narciarski dziecka powinien być pomyślany tak, aby gwarantował mu maksimum komfortu i bezpieczeństwa.

Jakie narty dla dziecka

Jakie narty dla dziecka?

Wybór nart to duża odpowiedzialność. Jeśli przeprowadzimy go niewłaściwie, możemy nie tylko zrazić się do narciarstwa, ale także potłuc się czy nawet doznać kontuzji. Najbardziej na tego rodzaju niefortunne zdarzenia narażone są dzieci. Dlatego też pytanie „jakie narty sprawić dziecku” jest bardzo istotne i wymaga gruntownego zbadania tematu. Z myślą o młodych narciarzach przygotowaliśmy ten oto artykuł.

Jakie wybrać narty dla dziecka?

Zanim zaczniemy przeglądać oferty w sklepie stacjonarnym czy internetowym, ważne abyśmy wzięli w rachubę kilka czynników. Do najważniejszych rzecz jasna należą rozmiar, a także umiejętności narciarskie naszego smyka. Żle dobrany sprzęt może skutkować tym, że dziecko nabierze niepożądane nawyki, które w dalszych latach stanowić będą dużą przeszkodę w czerpaniu wielkiej frajdy z jeżdżenia.

Wzrost dziecka a wybór nart

W temacie doboru długości nart do wzrostu istnieje nieco rozbieżności. Przyjmuje się, że decydując się na określony model powinniśmy odjąć 5-10 centymetrów od naszej wysokości. Jednak wybierając narty powinniśmy wziąć pod uwagę inne jeszcze aspekty. W przypadku najmłodszych narciarzy w wieku około pięciu lat ich narty powinny być możliwie najkrótsze, sięgając mniej więcej do pach. Zakładamy poza tym, że taki szkrab dopiero rozpoczyna swoją przygodę z białym szaleństwem, dlatego doglądamy również tego, aby były mocno taliowane, czyli o wyraźnym bocznym wcięciu. Ułatwi to manewrowanie, w tym skręcanie, młodemu adeptowi narciarstwa.

W kolejnych latach życia dziecka sukcesywnie wymieniamy narty na te dłuższe, najpierw sięgające barków, a następnie brody czy nawet nosa.

Gdy latorośl staje się nastolatkiem, jego kościec wciąż się formuje, zatem narty kilkunastolatka wciąż powinny być juniorskie i elastyczne. Spokojnie, na bardziej sztywne, przeznaczone dla dorosłych przyjdzie jeszcze czas.

Młoda narciarka spogląda z uśmiechem w przyszłość.

Waga młodego narciarza

Pamiętamy jednak o tym, że młodzi rówieśnicy, nawet jeśli mają podobny wzrost, to mogą się różnić zdecydowanie pod względem wagi. Dlatego warto przyswoić sobie dość proste zależności. Jeśli pociecha jest lekka jak na swój wzrost, wówczas wskazany jest dobór krótszych nart, które dają większą stabilność aktywnemu dziecku.

Gdy jest inaczej, zatem smyk waży dość sporo względem wzrostu, narty mogą być dłuższe, bowiem waga dziecka daje mu większą stabilność.

Umiejętności dziecka a dobór nart

Rzecz jasna, wiek często przekłada się na umiejętności naszego dziecka. Niemniej bywa tak, że już siedmio- czy ośmioletnie dziecko jest już dość doświadczonym narciarzem z wieloma godzinami spędzonymi na stoku. Wówczas zaopatrujemy go w dobrej jakości sprzęt (na przykład narty marki K2), który został skonstruowany z myślą o tych, którzy są już nieco obeznani z jazdą narciarską. W innym wybieramy spośród szerokich, modeli typu slalomowego, które pomogą pociesze stawiać pierwsze kroki na stoku, niwelując jej niedostatki techniczne.

Narty to nie wszystko

Warto na koniec przypomnieć, że choć wybór nart dla dziecka jest kluczowy, to nie można zapomnieć o innych elementach wyposażenia młodego narciarza. Zaliczamy do niego choćby buty narciarskie, które również powinniśmy dostosować do wieku, rozmiarów oraz umiejętności smyka.

Życzenia dla narciarza

Życzenia dla narciarza

W wolnych chwilach – a tych, co z żalem przyznajemy, mamy niewiele – rozważamy na różne tematy. Wiele z nich dotyczy nart, narciarzy i sezonu narciarskiego. Tym razem zadaliśmy sobie pytanie, jakie życzenia powinno się składać narciarzom.

Dużo śniegu, ale może nie po pachy

W naszej kulturze przyjęło się, że składamy sobie rozmaite życzenia pomyślności. Dotyczy to oczywiście nie tylko tak szczególnych okazji, jak imieniny, urodziny czy zmiana stanu cywilnego. Są i takie, które pomagają wyjść zwycięską ręką z rozmaitych prób, przystępującym do egzaminu pisemnego życzy się z reguły „połamania pióra” albo po prostu mówi się: „dobra, no to powodzenia”.

W niektórych subkulturach jej członkowie składają sobie specyficzne życzenia. I tak leśnicy i myśli wołają do siebie serdecznie: „darz bór!”. Grzybiarze pozdrawiają się słowami: „okazałych grzybów”.

OK., można by jeszcze wymieniać bardziej bądź mniej znane przykłady – a jak się mają sprawy z licznie reprezentowaną subkulturą narciarzy? Czy oni także składają sobie jakieś zwyczajowe życzenia?

Przewertowawszy kilka naukowych opracowań, doszliśmy do wniosku, że niewiele na ten temat wiadomo. Dlatego należy zdać się na własną intuicję.

Zwykłe: „no to miłego” może być za mało. A „połamania kijków” czy też „nart” nader ryzykowne i dwuznaczne. Warto więc zastanowić się, czego potrzebują narciarze, aby odczuć satysfakcję. Muszą być zdrowi i w optymalnej kondycji. Poza tym czego nie może zabraknąć na stoku czy trasie narciarskiej? Przede wszystko – śniegu. Składamy więc naszym drogim narciarzom życzenia „pogodnego szusowania śnieżnobiałymi trasami”. Napomknijmy przy tym, aby śnieg sypał, owszem, ale z pewnym umiarem.

wyciągi narciarskie

Wyciągi narciarskie

Dziś trudno nam sobie wyobrazić stoki narciarskie bez wyciągów. Są niewątpliwym ułatwieniem zarówno dla wyczynowych narciarzy jak i amatorów ledwie odbijających się kijkami. Historia wyciągów jest nierozerwalnie złączona z rozwojem turystyki narciarskiej. 

Wyciągi narciarskie zaliczamy do kolei linowych, które montuje się na stokach. Służą do transportu narciarzy, snowboardzistów oraz turystów niegotowych do tego, aby samodzielnie wspiąć się na szczyt.

Rozwój wyciągów narciarskich

Góry zdobią nasze krajobrazy od niepamiętnych czasów. Ale mnóstwo wody upłynęło w rzekach i strumieniach, zanim surowy krajobraz gór zaczęły naznaczać pierwsze wyciągi narciarskie. Nie byłoby ich bez prekursorów narciarstwa, o których warto tu wspomnieć. Nikt jeszcze nie słyszał w Tatrach o nartach lub miano na ich temat jedynie mgliste wyobrażenie, kiedy w kilka lat przed końcem XIX wieku pan Barabasz – chodzi o Stanisława, nie mylić z postacią biblijną – zdobył skądś pierwszą parę nart i kroczył z nimi dumnie po swych pierwszych trasach. Zdumieni górale przystawali, cmokali, nie mogli wprost wyjść z podziwu. 

To był pierwszy impuls. Kilkanaście lat później pojawiły się w okolicy pierwsze organizacje narciarskie. Początkowo ich członkowie rekrutowali się przeważnie spośród taterników, którzy posługiwali się nartami podczas rozmaitych podejść. 

Potem wybuchła I Wojna Światowa. Jeden z jej długotrwałych aktów rozegrał się w dolomitach. Obie strony konfliktu wspomagały się przenośnymi kolejkami linowymi, których stworzono naprawdę dużo.

W latach dwudziestych zainstalowano pierwszy wyciąg narciarski, miało to miejsce w szwajcarskich górach. Był to charakteryzujący się małą przepustowością wyciąg saniowy. Natomiast 26 lutego 1936 roku nasi konstruktorzy zbudowali pierwszą tego rodzaju kolej na ziemiach polskich. Wiodła ona na Myślenickie Turnie, czyli czubę Kasprowego Wierchu.

Typy wyciągów narciarskich

Wyróżniamy wiele typów wyciągów narciarskich. Ich rodzaj zależy od pełnionych funkcji oraz ukształtowania terenu. Dość szeroko rozpowszechnione są wyciągi krzesełkowe. Korzystają z nich nie tylko narciarze, ale również inni turyści. Zwykle na siedziskach zasiada dwójka ludzi, która opiera się dłońmi o poprzeczną belkę. Szczególnie dla narciarzy przeznaczone są wyciągi orczykowe i talerzowe, w których pasażerowie zasiadają pojedynczo. 

Będąc w górach, spotykamy też koleje kabinowe oraz gondolowe, które są obudowane i mogą wziąć na pokład sporą liczbę narciarzy i turystów pieszych. Różnią się między sobą konstrukcją wagoników, ich rozmiarami oraz typem mechanizmu, który umożliwia im sprawne działanie.

po co gogle na narty

Po co gogle na narty?

Sezon narciarski za pasem, a w głowach narciarzy rodzi się coraz więcej pytań. Głównie zadają je ci, którzy dopiero zaczynają myśleć o tym, aby po raz pierwszy zaopatrzyć się w narty i ekwipunek. Już co najmniej kilkanaście razy pytano nas o to, “po co gogle na narty”? Zebraliśmy więc informacje na ten temat, aby udzielić możliwie jak najrzetelniejszej odpowiedzi.

Bez gogli ani rusz!

Ktoś, kto do tej pory nie miał wiele wspólnego z narciarstwem, może sobie pomyśleć, gogle to owszem przydatny ekwipunek, ale na pływalnię, aby woda nie zalała oczu. Owszem, i w takim razie się przydają, ale tym bardziej są nieodzowne na stoku narciarskim. 

I nie dotyczy to wyłącznie profesjonalnych narciarzy, wszak każdy amator nie powinien się bez nich obejść. Oczywiście nie chodzi wyłącznie o to, żeby wyglądać na trasie jak rasowy narciarz (choć i to ma swój walor), ale liczą się względy wygody i bezpieczeństwa. Dobra, przejdźmy do konkretów.

Klarowna widoczność

Porządne gogle spełniają wiele funkcji. Jedną z nich jest widoczność. Szusując na nartach powinna być nieskazitelna, przecież nawet drobne problemy z widocznością mogą skutkować mniej czy bardziej groźnym wypadkiem. Jeśli przeoczymy korzeń, istnieje ryzyko, że pofruniemy wysoko, modląc się w duchu o w miarę miękkie lądowanie. 

Gdy jeździmy podczas słonecznych dni, promienie słońca mają skłonność nas razić. Próbujemy się przed tym obronić, mrużąc oczy. Ale na dłuższą metę jest to nader męczące, dlatego polecamy gogle z odpowiednimi soczewkami. Istotne tutaj jest to, aby były ciemne bądź spolaryzowane. Wtedy będziemy mogli szaleć z szeroko otwartymi ślepiami.

Przykład idealnych gogli na słoneczny stok.

Poza tym zauważmy też, że śnieg (ewentualnie śnieg z deszczem) nie będą już wdzierały się do naszych źrenic.  

Czy dzieci potrzebują gogli na narty?

Pytanie wydaje się nieco dziwne. Skoro dorośli powinni jeździć w specjalnych goglach, to tym bardziej dzieci. Są przecież bardziej narażone na wypadki. Zauważmy, że gogle ochronią oczy smyka nie tylko przed opadami atmosferycznymi, ale również kijkiem narciarskim.

Jakie polecamy gogle narciarskie

Kwestia wyboru idealnych gogli narciarskich zasługuje co najmniej na odrębny artykuł. W tym miejscu przynajmniej zasygnalizujmy główne czynniki, którymi przy doborze powinniśmy się kierować. Przede wszystkim nie powinny parować. Poza tym ważne, aby były przeciwwietrzne oraz przeciwmgielne. Warto też zwrócić uwagę na to, czy model chroni przed promieniami UV. Pamiętajmy o ich niekorzystnym dla zdrowia działaniu!

Smarowanie nart na gorąco

Smarowanie nart na gorąco

Narciarz najlepiej czuje się na stoku lub trasie biegowej, kiedy daje się pochłonąć białemu szaleństwu. Przyjemne są również chwile spędzane w schronisku czy kawiarence, kiedy wspominamy niedawne aktywności, zbierając zarazem siły do kolejnych. Ale chcąc kultywować swoją pasję, należy też wykonać pewne żmudne czynności. Chodzi nie tylko o trening kondycyjny, ale także smarowanie na gorąco. Nie zwlekając – bo sezon tuż-tuż – opiszmy pokrótce tę metodę.

Smarowanie nart i satysfakcjonująca jazda

Śledząc przebieg zawodów narciarskich z zainteresowaniem wsłuchujemy się w wypowiedzi sportowców. Wielokrotnie przewija się przez nie motyw smarowania nart. Wnioskujemy zatem, że jakość tej usługi znacząco wpływa na to, jak się jeździ narciarzowi. Nie trzeba długo dedukować, aby wysnuć wniosek, że również narty amatorów powinny być odpowiednio nasmarowane. W przypadku zawodowców dobór smarów oraz techniki to szczególnie delikatna kwestia, która może nawet pomóc sportowcowi sięgnąć po medal na ważnej imprezie. Ale i ci, którzy nie jeżdżą na żadne zawody powinni być wyczuleni na konserwację ślizgu.

Niektórzy zwracają się z tym do wyspecjalizowanego serwisu. Ale usługa ta do najtańszych bynajmniej nie należy. Dlatego polecamy własnoręcznie zadbać o stan ślizgu. Wiemy przecież, że jest podatny na zużycie, szczególnie gdy ma duży kontakt z lodem czy wystającymi konarami.

Generalnie wyróżnia się techniki konserwowania. Łatwiejsza i tańsza to smarowanie na zimno. Nieco więcej wprawy oraz nakładu pieniężnego wymaga druga z nich, mianowicie smarowanie na gorąco. I to właśnie jej poświęcamy ten wpis.

„Zaraz, zaraz, czy je aby wysmarowałam?” – zastanawia się dziewczę na stoku.

Przebieg smarowania nart na gorąco

  1. Szczotkowanie ślizgu. Robotę rozpoczynamy od szczotkowania ślizgu, najpierw chodzi o to, aby z nart usunąć pozostałość po poprzednim smarowaniu, zatem likwidujemy pozostawione cząstki smaru. Przy okazji odsłaniamy pory ślizgu, które będą mogły przyjąć świeżą dawkę smaru.
  1. Nakładanie smaru bazowego. Dobra, pierwsza rzecz za nami, teraz nanosimy na ślizg smar bazowy. Robimy to przy pomocy żelazka serwisowego, wprasowując w powierzchnię sprzętu smar. Czynność ta ma na celu chronić narty przed nadmiernym zużyciem.
  1. Cyklinowanie. Niewątpliwie ulubiona nasza czynność. Nazwa jej bierze się stąd, że korzystamy z narzędzia nazwanego cykliną. Służy ono do usunięcia nadwyżki smaru.
  1. Smar właściwy. Wiele już zrobiliśmy, ale dopiero teraz możemy mówić o prawdziwym smarowaniu. Znów chwytamy za żelazko serwisowe, pamiętając jednocześnie, aby jego temperatura odpowiadała temperaturze topnienia smaru. 
  1. Polerowanie. Nasze narty już są niemal gotowe, by na nich mknąć po stoku! Chwytamy za szczotkę metalową i polerujemy narty. Polerowanie wieńczy dzieło!
wyciąg narciarski Mrągowo

Stok narciarski – Mrągowo

Kiedy nadchodzi sezon narciarski, maniacy białego szaleństwa oczami wyobraźni już suną wyciągami w kierunku alpejskich lub tatrzańskich stoków. Fakt, znajdziemy w tych rejonach bardzo dużo interesujących narciarskich miejscówek. Niemniej i Mazury mają swoje zakątki, które co roku przyciągają coraz większe rzesze narciarzy. Zaliczamy do nich na pewno m.in. Mrągowo. Zobaczmy szybko, co nam ma to wspaniałe miasto do zaoferowania!

Wyciąg narciarski w Mrągowie

Kiedy w rozmowie ze znajomkami wypowiadamy nazwę Mrągowa (dawniej: Ządźbork), oni zwykle reagują mniej więcej tak – “owszem, kojarzę, tam się zjeżdżają grajkowie country oraz ich wielbiciele”. Trudno też się dziwić podobnym skojarzeniom. Wszakże Mrągowo nie od dziś uchodzi za polską stolicę country. Na festiwalu pojawiają się nie tylko gwiazdy naszego rodzimego podwórka, ale również wspaniali amerykańscy muzycy. 

Nieraz trudno się oprzeć urokowi country.

Nie o tym jednak mamy zamiar pisać. Przecież Mrągowo to nie tylko country, ale również trasy i wyciągi narciarskie!

Miasto położone jest malowniczo w otoczeniu jezior. Dzięki nim – więc dostępności wody – śniegu zimą nie może zabraknąć. Jest czerpana bezpośrednio z rozlicznych jezior, które w nią obfitują. Na pewno nie trzeba śniegu sprowadzać z dalekich krain.

Ruszamy na Górę Czterech Wiatrów!

Góra Czterech Wiatrów, czyż nie brzmi zachęcająco? Owszem, i to jeszcze jak! To właśnie tutaj mieści się ośrodek, który pozwoli nam aktywnie spędzić czas. Z samej góry roztacza się przed nami urokliwa panorama miasta oraz widok na ziemię mrągowską. Kursują tu wyciągi orczykowe, które ładnie wkomponowały się w okolicę nadając jej niepowtarzalny klimat – istny raj dla narciarza!

Co ciekawe, Mrągowo otwarte jest zarówno na początkujących narciarzy, żeby nie powiedzieć amatorów, którzy pierwszych szlifów nabiorą na oślej łączce, nie ryzykując poważnych kontuzji. Natomiast więksi zawodowcy udadzą się na trasę biegową, na której będą mogli się wyszaleć. A dla zwolenników zjazdów przygotowuje się pięć tras zjazdowych o różnym poziomie trudności (od zielonego po czerwony).

Kiedy na narty do Mrągowa?

Sezon narciarski w Mrągowie trwa długo, zatem narciarze mogą się nim z pewnością nasycić. Produkcja śniegu przebiega sprawnie i rusza pełną parą przed grudniem. Tak, że już na początku ostatniego miesiąca roku możemy wyruszyć z paczką na mazurski wypad narciarski. Jeśli wolimy późniejsze terminy, włącznie z wiosennymi, to nic nie stoi na przeszkodzie – wszakże ostatni narciarze odjeżdżają z Mrągowo dopiero wraz z końcem kwietnia.