wyciągi narciarskie

Wyciągi narciarskie

Dziś trudno nam sobie wyobrazić stoki narciarskie bez wyciągów. Są niewątpliwym ułatwieniem zarówno dla wyczynowych narciarzy jak i amatorów ledwie odbijających się kijkami. Historia wyciągów jest nierozerwalnie złączona z rozwojem turystyki narciarskiej. 

Wyciągi narciarskie zaliczamy do kolei linowych, które montuje się na stokach. Służą do transportu narciarzy, snowboardzistów oraz turystów niegotowych do tego, aby samodzielnie wspiąć się na szczyt.

Rozwój wyciągów narciarskich

Góry zdobią nasze krajobrazy od niepamiętnych czasów. Ale mnóstwo wody upłynęło w rzekach i strumieniach, zanim surowy krajobraz gór zaczęły naznaczać pierwsze wyciągi narciarskie. Nie byłoby ich bez prekursorów narciarstwa, o których warto tu wspomnieć. Nikt jeszcze nie słyszał w Tatrach o nartach lub miano na ich temat jedynie mgliste wyobrażenie, kiedy w kilka lat przed końcem XIX wieku pan Barabasz – chodzi o Stanisława, nie mylić z postacią biblijną – zdobył skądś pierwszą parę nart i kroczył z nimi dumnie po swych pierwszych trasach. Zdumieni górale przystawali, cmokali, nie mogli wprost wyjść z podziwu. 

To był pierwszy impuls. Kilkanaście lat później pojawiły się w okolicy pierwsze organizacje narciarskie. Początkowo ich członkowie rekrutowali się przeważnie spośród taterników, którzy posługiwali się nartami podczas rozmaitych podejść. 

Potem wybuchła I Wojna Światowa. Jeden z jej długotrwałych aktów rozegrał się w dolomitach. Obie strony konfliktu wspomagały się przenośnymi kolejkami linowymi, których stworzono naprawdę dużo.

W latach dwudziestych zainstalowano pierwszy wyciąg narciarski, miało to miejsce w szwajcarskich górach. Był to charakteryzujący się małą przepustowością wyciąg saniowy. Natomiast 26 lutego 1936 roku nasi konstruktorzy zbudowali pierwszą tego rodzaju kolej na ziemiach polskich. Wiodła ona na Myślenickie Turnie, czyli czubę Kasprowego Wierchu.

Typy wyciągów narciarskich

Wyróżniamy wiele typów wyciągów narciarskich. Ich rodzaj zależy od pełnionych funkcji oraz ukształtowania terenu. Dość szeroko rozpowszechnione są wyciągi krzesełkowe. Korzystają z nich nie tylko narciarze, ale również inni turyści. Zwykle na siedziskach zasiada dwójka ludzi, która opiera się dłońmi o poprzeczną belkę. Szczególnie dla narciarzy przeznaczone są wyciągi orczykowe i talerzowe, w których pasażerowie zasiadają pojedynczo. 

Będąc w górach, spotykamy też koleje kabinowe oraz gondolowe, które są obudowane i mogą wziąć na pokład sporą liczbę narciarzy i turystów pieszych. Różnią się między sobą konstrukcją wagoników, ich rozmiarami oraz typem mechanizmu, który umożliwia im sprawne działanie.

po co gogle na narty

Po co gogle na narty?

Sezon narciarski za pasem, a w głowach narciarzy rodzi się coraz więcej pytań. Głównie zadają je ci, którzy dopiero zaczynają myśleć o tym, aby po raz pierwszy zaopatrzyć się w narty i ekwipunek. Już co najmniej kilkanaście razy pytano nas o to, “po co gogle na narty”? Zebraliśmy więc informacje na ten temat, aby udzielić możliwie jak najrzetelniejszej odpowiedzi.

Bez gogli ani rusz!

Ktoś, kto do tej pory nie miał wiele wspólnego z narciarstwem, może sobie pomyśleć, gogle to owszem przydatny ekwipunek, ale na pływalnię, aby woda nie zalała oczu. Owszem, i w takim razie się przydają, ale tym bardziej są nieodzowne na stoku narciarskim. 

I nie dotyczy to wyłącznie profesjonalnych narciarzy, wszak każdy amator nie powinien się bez nich obejść. Oczywiście nie chodzi wyłącznie o to, żeby wyglądać na trasie jak rasowy narciarz (choć i to ma swój walor), ale liczą się względy wygody i bezpieczeństwa. Dobra, przejdźmy do konkretów.

Klarowna widoczność

Porządne gogle spełniają wiele funkcji. Jedną z nich jest widoczność. Szusując na nartach powinna być nieskazitelna, przecież nawet drobne problemy z widocznością mogą skutkować mniej czy bardziej groźnym wypadkiem. Jeśli przeoczymy korzeń, istnieje ryzyko, że pofruniemy wysoko, modląc się w duchu o w miarę miękkie lądowanie. 

Gdy jeździmy podczas słonecznych dni, promienie słońca mają skłonność nas razić. Próbujemy się przed tym obronić, mrużąc oczy. Ale na dłuższą metę jest to nader męczące, dlatego polecamy gogle z odpowiednimi soczewkami. Istotne tutaj jest to, aby były ciemne bądź spolaryzowane. Wtedy będziemy mogli szaleć z szeroko otwartymi ślepiami.

Przykład idealnych gogli na słoneczny stok.

Poza tym zauważmy też, że śnieg (ewentualnie śnieg z deszczem) nie będą już wdzierały się do naszych źrenic.  

Czy dzieci potrzebują gogli na narty?

Pytanie wydaje się nieco dziwne. Skoro dorośli powinni jeździć w specjalnych goglach, to tym bardziej dzieci. Są przecież bardziej narażone na wypadki. Zauważmy, że gogle ochronią oczy smyka nie tylko przed opadami atmosferycznymi, ale również kijkiem narciarskim.

Jakie polecamy gogle narciarskie

Kwestia wyboru idealnych gogli narciarskich zasługuje co najmniej na odrębny artykuł. W tym miejscu przynajmniej zasygnalizujmy główne czynniki, którymi przy doborze powinniśmy się kierować. Przede wszystkim nie powinny parować. Poza tym ważne, aby były przeciwwietrzne oraz przeciwmgielne. Warto też zwrócić uwagę na to, czy model chroni przed promieniami UV. Pamiętajmy o ich niekorzystnym dla zdrowia działaniu!

Smarowanie nart na gorąco

Smarowanie nart na gorąco

Narciarz najlepiej czuje się na stoku lub trasie biegowej, kiedy daje się pochłonąć białemu szaleństwu. Przyjemne są również chwile spędzane w schronisku czy kawiarence, kiedy wspominamy niedawne aktywności, zbierając zarazem siły do kolejnych. Ale chcąc kultywować swoją pasję, należy też wykonać pewne żmudne czynności. Chodzi nie tylko o trening kondycyjny, ale także smarowanie na gorąco. Nie zwlekając – bo sezon tuż-tuż – opiszmy pokrótce tę metodę.

Smarowanie nart i satysfakcjonująca jazda

Śledząc przebieg zawodów narciarskich z zainteresowaniem wsłuchujemy się w wypowiedzi sportowców. Wielokrotnie przewija się przez nie motyw smarowania nart. Wnioskujemy zatem, że jakość tej usługi znacząco wpływa na to, jak się jeździ narciarzowi. Nie trzeba długo dedukować, aby wysnuć wniosek, że również narty amatorów powinny być odpowiednio nasmarowane. W przypadku zawodowców dobór smarów oraz techniki to szczególnie delikatna kwestia, która może nawet pomóc sportowcowi sięgnąć po medal na ważnej imprezie. Ale i ci, którzy nie jeżdżą na żadne zawody powinni być wyczuleni na konserwację ślizgu.

Niektórzy zwracają się z tym do wyspecjalizowanego serwisu. Ale usługa ta do najtańszych bynajmniej nie należy. Dlatego polecamy własnoręcznie zadbać o stan ślizgu. Wiemy przecież, że jest podatny na zużycie, szczególnie gdy ma duży kontakt z lodem czy wystającymi konarami.

Generalnie wyróżnia się techniki konserwowania. Łatwiejsza i tańsza to smarowanie na zimno. Nieco więcej wprawy oraz nakładu pieniężnego wymaga druga z nich, mianowicie smarowanie na gorąco. I to właśnie jej poświęcamy ten wpis.

„Zaraz, zaraz, czy je aby wysmarowałam?” – zastanawia się dziewczę na stoku.

Przebieg smarowania nart na gorąco

  1. Szczotkowanie ślizgu. Robotę rozpoczynamy od szczotkowania ślizgu, najpierw chodzi o to, aby z nart usunąć pozostałość po poprzednim smarowaniu, zatem likwidujemy pozostawione cząstki smaru. Przy okazji odsłaniamy pory ślizgu, które będą mogły przyjąć świeżą dawkę smaru.
  1. Nakładanie smaru bazowego. Dobra, pierwsza rzecz za nami, teraz nanosimy na ślizg smar bazowy. Robimy to przy pomocy żelazka serwisowego, wprasowując w powierzchnię sprzętu smar. Czynność ta ma na celu chronić narty przed nadmiernym zużyciem.
  1. Cyklinowanie. Niewątpliwie ulubiona nasza czynność. Nazwa jej bierze się stąd, że korzystamy z narzędzia nazwanego cykliną. Służy ono do usunięcia nadwyżki smaru.
  1. Smar właściwy. Wiele już zrobiliśmy, ale dopiero teraz możemy mówić o prawdziwym smarowaniu. Znów chwytamy za żelazko serwisowe, pamiętając jednocześnie, aby jego temperatura odpowiadała temperaturze topnienia smaru. 
  1. Polerowanie. Nasze narty już są niemal gotowe, by na nich mknąć po stoku! Chwytamy za szczotkę metalową i polerujemy narty. Polerowanie wieńczy dzieło!